Miłość od pierwszego wejrzenia bo pokochałam ten kolor właśnie w ten sposób!:)
Sexy lady - może niekoniecznie to o mnie ale kolorek zasługuje na tę nazwę. Róż, ciemniejszy, nasycony, coś a'la fuksja ale bardziej różowa:). Odcień idealny na lato, pasuje do neutralnych oczu i do czarnej kreski. Ja dziś połączyłam go z ciemnoszarą krechą, cieniami nude i bronzerem, nie będę ukrywać, efekt był spektakularny.
Z tego co zauważyłam, zdjęcia na internecie często przekłamują ten kolor, bywa albo wpadający w czerwień albo zbyt jasnoróżowy, z domieszką pomarańczy. Nic z tych rzeczy. Gdybym miała wybrać odcień na podstawie zdjęcia, nie wzięłabym go. Na żywo jest super.
Wg producenta: specjalna formuła, oparta na oleju
winogronowym oraz kompleksie witamin A, E i F sprawia, że usta po
pomalowaniu wyglądają świeżo i zmysłowo. Intensywnie nawilżone,
wyjątkowo gładkie i miękkie usta gwarantują uwodzicielski efekt.
Błyszczyki urzekają przyjemnym, słodkim zapachem.
Wg mnie: dobrze nawilża, usta wyglądają zmysłowo, zapach cudny, jak guma balonowa z mojego dzieciństwa, słowem - 100% prawdy.
Oto jak wyglądają usta po pomalowaniu:
Jak pisałam zdjęcia przekłamują kolor, w rzeczywistości jest ciemniejszy ale nie za ciemny.
Błyszczyk utrzymuje się jak ustach około 2 h bez poprawek.
Kosmetyczka pełna cudów
niedziela, 23 czerwca 2013
piątek, 21 czerwca 2013
Virtual Fashionmania 152 i 156
Dwa lakiery z paczki Kamili, które pasowały do mojego dzisiejszego stroju.
Fashionmania 152 Not forget me
Piękny kolor, morski, trochę mięta, w środku zatopione maleńkie, niebieskie, błyszczące drobinki. Kojarzy się z letnim niebem, morzem i wakacjami.
Lakier ma jeden defekt, jest dość rzadki, do pełnego krycia potrzebne są trzy warstwy, inaczej mamy lekkie smugi. U mnie są dwie, nie miałam czasu czekać na wyschnięcie trzeciej. Nie wygląda to źle ale następnym razem zdecydowanie zrobię 3 warstwy.
Virtual Fashionmania 156
Śliczny jasnozielony kolorek. Kryje zdecydowanie lepiej niż jego morski brat, wystarczą dwa pociągnięcia pędzla choć na mój gust mógłby być odrobinkę bardziej gęsty.
Obydwa utrzymują się bez odpryskiwania jak każde Virtuale czyli 3-4 dni. Jako że Joko i Virtuale uwielbiam, dołączyły do mojej kolekcji i bez wazeliny dla firmy, polecam je jako alternatywę dla drogich lakierów, na które szkoda mi pieniędzy ze względu na to, że kolory na paznokciach zmieniam 3-4 razy w ciągu tygodnia.
Dwa lakiery z paczki Kamili, które pasowały do mojego dzisiejszego stroju.
Fashionmania 152 Not forget me
Piękny kolor, morski, trochę mięta, w środku zatopione maleńkie, niebieskie, błyszczące drobinki. Kojarzy się z letnim niebem, morzem i wakacjami.
Lakier ma jeden defekt, jest dość rzadki, do pełnego krycia potrzebne są trzy warstwy, inaczej mamy lekkie smugi. U mnie są dwie, nie miałam czasu czekać na wyschnięcie trzeciej. Nie wygląda to źle ale następnym razem zdecydowanie zrobię 3 warstwy.
Virtual Fashionmania 156
Śliczny jasnozielony kolorek. Kryje zdecydowanie lepiej niż jego morski brat, wystarczą dwa pociągnięcia pędzla choć na mój gust mógłby być odrobinkę bardziej gęsty.
Obydwa utrzymują się bez odpryskiwania jak każde Virtuale czyli 3-4 dni. Jako że Joko i Virtuale uwielbiam, dołączyły do mojej kolekcji i bez wazeliny dla firmy, polecam je jako alternatywę dla drogich lakierów, na które szkoda mi pieniędzy ze względu na to, że kolory na paznokciach zmieniam 3-4 razy w ciągu tygodnia.
czwartek, 20 czerwca 2013
Wielka paczka Virtual i Miraculum - nagroda od Kamili z Lakierowego Zawrotu Głowy
Kocham takie dni jak dzisiejszy:). Ukłony w stronę Kamili, na której blogu wygrałam ten zestaw.
Będę testować, malować, opisywać po kolei każdy kosmetyk... od jutra. Dziś niestety moim zadaniem jest przygotowanie się do rady pedagogicznej. Do przeczytania!
Kocham takie dni jak dzisiejszy:). Ukłony w stronę Kamili, na której blogu wygrałam ten zestaw.
Będę testować, malować, opisywać po kolei każdy kosmetyk... od jutra. Dziś niestety moim zadaniem jest przygotowanie się do rady pedagogicznej. Do przeczytania!
niedziela, 16 czerwca 2013
Maybelline Rocket Volum' Express, tusz pogrubiający
Kocham tusze do rzęs, co więcej, nie znam nikogo, kto nie podzielałby mojego uczucia. Recenzję tego wystawiam miesiąc po zakupie bo uważam, że dobrze jest poinformować, ile tusz wytrzymuje bez kruszenia się i wyschnięcia.
Werdykt dla Rocket Volum' to miesiąc. Niestety.
Sam tusz świetnie się rozprowadza, ma odpowiednią konsystencję, szczoteczka jest naprawdę świetna, doskonale rozprowadza produkt na rzęsach. Nie lubię kiedy świeżo po otwarciu muszę usuwać z niej chusteczką nadmiar tuszu, tu nie ma takiego problemu.Jest dość gruba i wymaga wprawy przy tuszowaniu kącików oka ale mi to w ogóle nie przeszkadza, mam spore:) doświadczenie w nakładaniu tego kosmetyku.
Lubię mocno wytuszowane rzęsy, ile nie nałożyłabym warstw (z reguły 2), na rzęsach nie tworzą się grudki.
Widzę efekt pogrubienia, na szczęście nie jest on przesadnie teatralny, dokładnie taki jak lubię.
Czy go ponownie kupię? Nie. Chociaż naprawdę podoba mi się jak wygląda na rzęsach, szczotka bardzo mi podpasowała ale uważam, że kruszenie się tuszu po miesiącu jest nie do pomyślenia, tym bardziej, że używałam wielu tuszy, które były świeże do dwóch miesięcy, aż się po prostu skończyły.
Kocham tusze do rzęs, co więcej, nie znam nikogo, kto nie podzielałby mojego uczucia. Recenzję tego wystawiam miesiąc po zakupie bo uważam, że dobrze jest poinformować, ile tusz wytrzymuje bez kruszenia się i wyschnięcia.
Werdykt dla Rocket Volum' to miesiąc. Niestety.
Sam tusz świetnie się rozprowadza, ma odpowiednią konsystencję, szczoteczka jest naprawdę świetna, doskonale rozprowadza produkt na rzęsach. Nie lubię kiedy świeżo po otwarciu muszę usuwać z niej chusteczką nadmiar tuszu, tu nie ma takiego problemu.Jest dość gruba i wymaga wprawy przy tuszowaniu kącików oka ale mi to w ogóle nie przeszkadza, mam spore:) doświadczenie w nakładaniu tego kosmetyku.
Lubię mocno wytuszowane rzęsy, ile nie nałożyłabym warstw (z reguły 2), na rzęsach nie tworzą się grudki.
Widzę efekt pogrubienia, na szczęście nie jest on przesadnie teatralny, dokładnie taki jak lubię.
Czy go ponownie kupię? Nie. Chociaż naprawdę podoba mi się jak wygląda na rzęsach, szczotka bardzo mi podpasowała ale uważam, że kruszenie się tuszu po miesiącu jest nie do pomyślenia, tym bardziej, że używałam wielu tuszy, które były świeże do dwóch miesięcy, aż się po prostu skończyły.
Olay Age Defying - żel pod oczy, krem na dzień i na noc
Każda trzydziestolatka potrzebuje dobrego kremu pod oczy. Używałam już wielu marek, L'Oreal, Garnier, moje ukochane i do tej pory najlepsze Yoskine (temat na inną recenzję). Ponieważ miesiąc temu skończyłam Yoskine krem na noc i na dzień oraz wypełniacz zmarszczek mimiczych, postanowiłam zainwestować w inną serię kosmetyków, tak na próbę.
Cóż, człowiek uczy się na błędach, a takim błędem jest seria Olay Age Defying.
Ponieważ kupiłam ją miesiąc temu, mam już o niej niejakie pojęcie. Konkluzja jest jedna. To nie jest seria dla osób z cerą, która lubi lekko przetłuszczać się w strefie T, jest wrażliwa, ma tendencję do suchych skórek mimo nawilżania. Żel pod oczy nie nadaje się dla kobiet, które mają już niewielkie, (ja mam 2 w każdym zewnętrznym kąciku oka), zmarszczki mimiczne.
Obydwa kremy przetłuszczały mi skórę, chociaż nakładałam niewielkie ilości. Podarowałam wersję dzienną i nocną koleżance z suchą skórą i jest z nich zadowolona, chociaż akurat ona mówi, że mogłyby lepiej nawilżać.
Sobie zostawiłam żel pod oczy, szkoda było mi wydanych pieniędzy, co tu kryć:). Zużyję słoiczek do końca ale więcej już go nie kupię. Nie zauważyłam żeby wygładził moje zmarszczki mimiczne w jakimkolwiek stopniu. Cóż, Yoskine mnie rozpieścił pod tym względem.
Na zdjęciu żel pod oczy, kremy poszły w siną dal:).
Każda trzydziestolatka potrzebuje dobrego kremu pod oczy. Używałam już wielu marek, L'Oreal, Garnier, moje ukochane i do tej pory najlepsze Yoskine (temat na inną recenzję). Ponieważ miesiąc temu skończyłam Yoskine krem na noc i na dzień oraz wypełniacz zmarszczek mimiczych, postanowiłam zainwestować w inną serię kosmetyków, tak na próbę.
Cóż, człowiek uczy się na błędach, a takim błędem jest seria Olay Age Defying.
Ponieważ kupiłam ją miesiąc temu, mam już o niej niejakie pojęcie. Konkluzja jest jedna. To nie jest seria dla osób z cerą, która lubi lekko przetłuszczać się w strefie T, jest wrażliwa, ma tendencję do suchych skórek mimo nawilżania. Żel pod oczy nie nadaje się dla kobiet, które mają już niewielkie, (ja mam 2 w każdym zewnętrznym kąciku oka), zmarszczki mimiczne.
Obydwa kremy przetłuszczały mi skórę, chociaż nakładałam niewielkie ilości. Podarowałam wersję dzienną i nocną koleżance z suchą skórą i jest z nich zadowolona, chociaż akurat ona mówi, że mogłyby lepiej nawilżać.
Sobie zostawiłam żel pod oczy, szkoda było mi wydanych pieniędzy, co tu kryć:). Zużyję słoiczek do końca ale więcej już go nie kupię. Nie zauważyłam żeby wygładził moje zmarszczki mimiczne w jakimkolwiek stopniu. Cóż, Yoskine mnie rozpieścił pod tym względem.
Na zdjęciu żel pod oczy, kremy poszły w siną dal:).
niedziela, 9 czerwca 2013
Błyszczyk Korres z olejkiem wiśniowym
Często wysuszają mi się usta dlatego często inwestuję w nowe szminki nawilżające, błyszczyki, cokolwiek, co nawilży spierzchniętą skórę. Carmex jest świetny ale wczoraj skusiłam się na coś zupełnie innego, czyli tytułowy błyszczyk Korres.
Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie ale jestem miłośniczką nowości więc nie zawahałam się i muszę przyznać, że nie żałuję.
Po otwarciu tubki na aplikatorze pozostaje odpowiednia, czyli niewielka, ilość kosmetyku. Błyszczyk ładnie się rozprowadza, nie zostawia smug i od razu, dosłownie od razu sprawia, że usta są cudownie nawilżone i to na długo!
Ma niewielkie brokatowe drobinki ale praktycznie ich nie widać w świetle dziennym, nie ma mowy o tandetnym efekcie.
Mój kolor to "Naked rose", tzw. kolor ust, który delikatnie podkreśla ich naturalną barwę czyli spełnia moje wymagania przy makijażu dziennym. Co tu dużo pisać, jest po prostu idealny do dyskotekowego smokey eyes jak i na dzień. Nie podkreśla skórek, zmiękcza je i doprowadza do porządku.
Jest tak wydajny, że posłuży mi przez dobrych kilka miesięcy, do pełnego makijażu ust wystarczy maleńka ilość kosmetyku, który je nawilży na kilka godzin. Tak naprawdę wystarczy jedna aplikacja rano i mam piękne usta przez cały dzień.
Cena? Spora, 70-90 zł w drogerii ale na wiadomym serwisie aukcyjnym można je kupić za około 35zł wysyłką i nie jest to podróba. Ja kupiłam go właśnie na tajemniczym serwisie:).
Często wysuszają mi się usta dlatego często inwestuję w nowe szminki nawilżające, błyszczyki, cokolwiek, co nawilży spierzchniętą skórę. Carmex jest świetny ale wczoraj skusiłam się na coś zupełnie innego, czyli tytułowy błyszczyk Korres.
Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie ale jestem miłośniczką nowości więc nie zawahałam się i muszę przyznać, że nie żałuję.
Po otwarciu tubki na aplikatorze pozostaje odpowiednia, czyli niewielka, ilość kosmetyku. Błyszczyk ładnie się rozprowadza, nie zostawia smug i od razu, dosłownie od razu sprawia, że usta są cudownie nawilżone i to na długo!
Ma niewielkie brokatowe drobinki ale praktycznie ich nie widać w świetle dziennym, nie ma mowy o tandetnym efekcie.
Mój kolor to "Naked rose", tzw. kolor ust, który delikatnie podkreśla ich naturalną barwę czyli spełnia moje wymagania przy makijażu dziennym. Co tu dużo pisać, jest po prostu idealny do dyskotekowego smokey eyes jak i na dzień. Nie podkreśla skórek, zmiękcza je i doprowadza do porządku.
Jest tak wydajny, że posłuży mi przez dobrych kilka miesięcy, do pełnego makijażu ust wystarczy maleńka ilość kosmetyku, który je nawilży na kilka godzin. Tak naprawdę wystarczy jedna aplikacja rano i mam piękne usta przez cały dzień.
Cena? Spora, 70-90 zł w drogerii ale na wiadomym serwisie aukcyjnym można je kupić za około 35zł wysyłką i nie jest to podróba. Ja kupiłam go właśnie na tajemniczym serwisie:).
sobota, 8 czerwca 2013
Maybelline Colorama odcień 83
Odwiedziłam Rossmana w celu kupna idealnego, mocno różowego lakieru do paznokci, który będzie pasował do kobaltowej spódnicy. Szukałam odpowiedniego odcienia i po długich oględzinach propozycji różnych firm, wpadło mi w oko stoisko Maybelline, gdzie kryły się nowe, letnie odcienie Coloramy.
Kupiłam odcień 83, piękny, nasycony róż, idealny do ożywienia nudnych stylizacji, dokładnie takich, jakie zazwyczaj narzuca mi moja praca.
Niestety zdjęcie nie oddaje koloru, który jest Silnie Różowy:), tutaj wydaje się być bardziej pastelowy.
Utrzymuje się na paznokciach 3-4 dni, nie odpryskuje przy wykonywaniu prac domowych. Ładnie błyszczy, pięknie kryje przy dwóch warstwach, nie robi smug.
Na pewno zainwestuję jeszcze w inne kolory ponieważ za cenę bodajże 8-9zł, otrzymałam całkiem porządny lakier w modnym odcieniu.
Odwiedziłam Rossmana w celu kupna idealnego, mocno różowego lakieru do paznokci, który będzie pasował do kobaltowej spódnicy. Szukałam odpowiedniego odcienia i po długich oględzinach propozycji różnych firm, wpadło mi w oko stoisko Maybelline, gdzie kryły się nowe, letnie odcienie Coloramy.
Kupiłam odcień 83, piękny, nasycony róż, idealny do ożywienia nudnych stylizacji, dokładnie takich, jakie zazwyczaj narzuca mi moja praca.
Niestety zdjęcie nie oddaje koloru, który jest Silnie Różowy:), tutaj wydaje się być bardziej pastelowy.
Utrzymuje się na paznokciach 3-4 dni, nie odpryskuje przy wykonywaniu prac domowych. Ładnie błyszczy, pięknie kryje przy dwóch warstwach, nie robi smug.
Na pewno zainwestuję jeszcze w inne kolory ponieważ za cenę bodajże 8-9zł, otrzymałam całkiem porządny lakier w modnym odcieniu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












