Olay Age Defying - żel pod oczy, krem na dzień i na noc
Każda trzydziestolatka potrzebuje dobrego kremu pod oczy. Używałam już wielu marek, L'Oreal, Garnier, moje ukochane i do tej pory najlepsze Yoskine (temat na inną recenzję). Ponieważ miesiąc temu skończyłam Yoskine krem na noc i na dzień oraz wypełniacz zmarszczek mimiczych, postanowiłam zainwestować w inną serię kosmetyków, tak na próbę.
Cóż, człowiek uczy się na błędach, a takim błędem jest seria Olay Age Defying.
Ponieważ kupiłam ją miesiąc temu, mam już o niej niejakie pojęcie. Konkluzja jest jedna. To nie jest seria dla osób z cerą, która lubi lekko przetłuszczać się w strefie T, jest wrażliwa, ma tendencję do suchych skórek mimo nawilżania. Żel pod oczy nie nadaje się dla kobiet, które mają już niewielkie, (ja mam 2 w każdym zewnętrznym kąciku oka), zmarszczki mimiczne.
Obydwa kremy przetłuszczały mi skórę, chociaż nakładałam niewielkie ilości. Podarowałam wersję dzienną i nocną koleżance z suchą skórą i jest z nich zadowolona, chociaż akurat ona mówi, że mogłyby lepiej nawilżać.
Sobie zostawiłam żel pod oczy, szkoda było mi wydanych pieniędzy, co tu kryć:). Zużyję słoiczek do końca ale więcej już go nie kupię. Nie zauważyłam żeby wygładził moje zmarszczki mimiczne w jakimkolwiek stopniu. Cóż, Yoskine mnie rozpieścił pod tym względem.
Na zdjęciu żel pod oczy, kremy poszły w siną dal:).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz